|
W tym punkcie chciałabym odnieść się do najczęstszych przesądów, stereotypów
i mitów dotyczących EC, o których słyszałam....
Dzieci dopiero po osiągnięciu pewnego wieku (od około 3 roku życia)
są w stanie w pełni kontrolować mięśnie zwierające. Tak twierdzą wszyscy eksperci!
Niemowlę nie jest oczywiście w stanie kontrolować swoich zwieraczy w taki sposób,
jak czynią to ludzie dorośli. Niemowlę nie może zbyt długo powstrzymywać potrzeby
wypróżnienia się no i oczywiście nie potrafi pójść do toalety. Natomiast już
od urodzenia czuje kiedy "na dole" coś się dzieje i odpowiednio nam
to sygnalizuje. Naszym zadaniem jest tylko zauważenie i odpowiednia interpretacja
tych sygnałów. Małe dziecko sygnalizuje nam potrzebę wypróżnienia się dokładnie
tak jak i np. głód. W tej sytuacji oczekuje ono również, że opiekun odpowiednio
zareaguje. Jeśli nie nauczymy się reagowania na sygnały naszego dziecka to nauczy
się ono, że oczekujemy od niego wypróżniania się w pieluchę.
W Elimination Communication wagę przykłada się nie do umiejętności zatrzymywania,
ale puszczania, rozluźniania. Wystarczy również, że dziecko od początku będzie
świadome procesów fizjologicznych zachodzących w jego ciele i że będzie się
z nami komunikowało. Dziecko wychowane metodą EC nie będzie musiało uczyć się
kontroli nad zwieraczami.
Dzieci, które używają pieluch pełną kontrolę nad mięśniami zwierającymi osiągają
stosunkowo późno, ponieważ zupełnie nie umieją się nimi posługiwać.
Moim zdaniem, chociaż wiele osób to neguje, to głównie producenci pieluch kreują
opinie na temat odpowiedniego wieku dziecka, w którym jest ono gotowe do treningu
nocnikowego. Moment ten z roku na rok coraz bardziej odsuwany jest w czasie.
Ostatnio w moje ręce trafiła broszura rozdawana rodzicom w Niemczech, których
dzieci spędzają czas w żłobkach. Jej autorzy napisali, że wczesny trening nocnikowy
jest absolutnie szkodliwy dla psychiki dziecka. Oczywiście taka argumentacja
jest bardzo wygodna dla personelu pedagogicznego: założenie dziecku pieluchy
jednorazowej jest o wiele łatwiejsze niż jego regularne wysadzanie na nocnik.
Niewielu rodziców kontroluje też ile razy ich dziecko było w ciągu dnia wysadzane
i to zarówno w przypadku żłobków, przedszkoli, czy opiekunek do dzieci. Rodzice,
którzy stosują pieluszki z materiału wiedzą przynajmniej ile z nich jest wieczorem
do prania.
Z kolei w polskich żłobkach już roczne dzieci wysadzane są na nocnik. Nie podchodzi
się jednak indywidualnie do potrzeb każdego dziecka, ale dzieci mają wypróżniać
się "na gwizdek". Nie ma to nic wspólnego z komunikacją i wychodzeniem
naprzeciw potrzebom dziecka. W większości przypadków jest to niestety dosyć
restrykcyjny trening nocnikowy.
EC to tylko warunkowanie odruchów!
Jest to ulubione zdanie wszystkich mam i ojców, którzy do EC podchodzą krytycznie.
Zdanie to padnie na pewno w każdej dyskusji i w każdej sytuacji, która będzie
dotyczyła wychowania bezpieluchowego. Zacytuję tutaj po prostu autorkę książki
Geborgene Babys, Julię Dibbern (Strony 212 - 213) - uwaga wolny przekład:
"Gdzie leży granica pomiędzy warunkowaniem a nauką? Czy warunkuję
mojego syna dając mu znak, że będzie karmiony podciągając bluzkę do góry
i pytając czy jest głodny, czy też on po prostu się tego nauczył? Czy moje
dziecko podlega odruchowi warunkowemu, jeśli wodę płynącą do wanny kojarzy
z przyjemnością kąpieli, czy też podpowiada mu to jego doświadczenie? Czy
warunkuję moje dziecko poprzez pewne rytuały powtarzane każdego wieczoru,
czy też są one przez nie rozpoznawane, ponieważ maja one miejsce każdego
dnia?
Jeśli warunkowanie to sytuacja, w której mój synek z zaangażowaniem wyszukuje
dla siebie nocniczek, który mu się podoba (od nocniczka dla lalek, po miseczkę
do ucierania ciasta), jeśli warunkowaniem jest to, że z radością biegnie
on do łazienki, aby przynieść papier toaletowy i posprzątać efekty "wypadku",
jeśli warunkowaniem jest nasza komunikacja na temat jego potrzeb fizjologicznych,
jeśli warunkowaniem są momenty, w których telepatycznie czuję, kiedy moje
dziecko musi do toalety... to w pełni akceptuję ideę warunkowania. Abstrahując
od tego jestem zupełnie przekonana, że nie jest to warunkowanie. Kto tak
twierdzi nie docenia znaczenia więzi pomiędzy dzieckiem i opiekunem. Nasza
współpraca jest po prostu wspaniała, a umożliwia ją właśnie bardzo silna
więź między nami. Niestety obydwa te aspekty w zachodniej kulturze prawie
uległy zapomnieniu."
Co to właściwie jest warunkowanie?
Jeden z internetowych portali wiedzy daje nam następującą odpowiedź:
Warunkowanie, mechanizm powstawania odruchów warunkowych przez stosowanie
bodźca warunkowego w połączeniu z bodźcem bezwarunkowym, zarówno w warunkach
doświadczalnych, jak i w naturalnych sytuacjach życiowych.
Wyróżnia się dwa podstawowe typy warunkowania:
- klasyczne, polegające na wytworzeniu reakcji specyficznej,
która powstaje wskutek działania bodźca obojętnego biologicznie dzięki wielokrotnemu
łączeniu go z bodźcem nieobojętnym biologicznie, zwanym bodźcem bezwarunkowym.
Takie właśnie warunkowanie zbadane zostało eksperymentalnie po raz pierwszy
przez I.P. Pawłowa. W doświadczeniach Pawłowa bodziec warunkowy (np. światło,
dźwięk) stosowano wraz z pokarmem (bodziec bezwarunkowy). Szereg powtórzeń
tej sytuacji powodowało, że osobnik reagował wydzielaniem śliny również
w sytuacji działania wyłącznie bodźca warunkowego,
- instrumentalne, polegające na wzmacnianiu bodźcem biologicznie
nieobojętnym tej reakcji, którą pragnie się utrwalić. Najpierw wywołuje
się reakcję, a następnie wzmacnia ją przez nagradzanie (ćwiczenie za pomocą
nagród). Reakcje niepożądane są karane (ćwiczenie za pomocą kar) lub pozbawiane
nagrody (ćwiczenie za pomocą pozbawienia nagrody).
(źródło: www.portalwiedzy.onet.pl)
Moje przemyślenia na ten temat: jeśli EC byłoby warunkowaniem wg Pawłowa,
to mój synek sikałby za każdym razem słysząc dźwięk si si si (albo po posadzeniu
na nocnik). Nie robi tego jednak, siusia jedynie wtedy kiedy rzeczywiście musi
lub po prostu sam chce. EC nie jest też warunkowaniem instrumentalnym, ponieważ
wysiusianie się lub nie wysiusianie się nie są nagradzane lub karane. Pod tym
względem to raczej klasyczny trening nocnikowy można nazwać warunkowaniem (każde
wypróżnienie się do nocniczka nagradzane słodyczami lub naklejkami itd).
Nie macie nic lepszego do roboty niż obserwacja waszych dzieci?
Pewnie, że tak... internet, prace domowe, zakupy, spotkanie z koleżankami...
i oczywiście zabawa z naszymi dziećmi! Ale co znaczy "lepszego"?
Oczywiście: w pierwszych tygodniach EC jest bardziej czasochłonne niż zmienianie
pieluchy co 3-4 godziny. Ale moim zdaniem, niemowlę powinno znajdować się jak
najbliżej swojej mamy (taty lub innego opiekuna) i rodzice z reguły i tak poświęcają
malutkim dzieciom bardzo dużo uwagi - kiedy moje maleństwo będzie chciało jeść,
czy już jest zmęczone? Z czasem (z reguły około 3 miesiąca życia) przerwy pomiędzy
kolejnymi wypróżnieniami stają się dłuższe i wysadzanie dziecka nie jest już
takie czasochłonne. Abstrahując od tego wysadzenie dziecka trwa o wiele krócej
i jest przyjemniejsze niż przewijanie malucha, który się przed tym broni...
Dzieci, które nie noszą pieluch "zasikują" cały dom
Oczywiście dużo zależy tu od tolerancyjności rodziców bezpieluchowych
dzieci. Na pewno jednak dzieci te nie zasikają nam całego mieszkania. Trzeba
jednak powiedzieć, że małe kałuże na dywanie , czy też kupki na kafelkach w
łazience będą się zdarzały. Nie jest to jednak problem: ślady "wypadku"
bardzo szybko można posprzątać przy pomocy chociażby papierowych ściereczek
kuchennych.
W momencie kiedy dziecko staje się bardziej mobilne dobrą ochronę dla dywanów
i innych mebli stanowią majteczki i normalna damska podpaska. (Rozwiązanie to
oczywiście często spotyka się z krytycznymi opiniami sceptyków, którzy uważają,
że podpaska to nic innego jak pieluszka. Moim zdaniem jednak: 1. podpaska jest
mokra już po jednokrotnym zasiusianiu i musi być zmieniona, 2. podpaska jest
mniejsza niż pielucha i daje dziecku większą swobodę ruchu.
Dom rodziny wychowującej dziecko bezpieluchowo można rozpoznać po
zapachu
Znam kilka rodzin wychowujących swoje dzieci bezpieluchowo i nie zauważyłam,
aby ich domy, czy mieszkania "pachniały dzieckiem" mocniej lub słabiej
niż tych, które wychowują swoje dzieci zakładając im pieluchy. Mocz dzieci karmionych
piersią nie wydziela brzydkiego zapachu (ponieważ u dzieci karmionych piersią
proces trawienia pokarmu w jelitach odbywa się przy udziale innych bakterii
niż w przypadku dzieci spożywających mleko wytwarzane przemysłowo.)
Nie żyjemy przecież w dżungli!
Jest to również zdanie kochane przez krytyków EC. Na pewno dla ludzi żyjących
w afrykańskiej mała kałuża na podłodze nie stanowi takiego problemu, jak w naszym
kręgu kulturowym, ale na pewno nie jest to również dla nich obojętne.
Ludzie w niektórych krajach po prostu nie mają pieniędzy na pieluchy
dlatego wychowują swoje dzieci bezpieluchowo. Jeśli byłoby ich stać na pieluchy...
Mam nadzieję, że w krajach, w których od stuleci tradycyjnie już praktykowane
jest bezpieluchowe wychowywanie dzieci rodzice nadal będą wysadzać swoje niemowlęta,
nadal będą komunikować się ze swoimi dziećmi w ten jedyny w swoim rodzaju, wspaniały
sposób i że nie dadzą się zwieść reklamom przemysłu pieluchowego.
Dzieci wychowywane bezpieluchowo w późniejszym okresie życia moczą
się do łóżka.
Nie. Laurie Boucke w swojej książce TopfFit! Dowodzi, że EC jest jedną z dróg
zapobiegania nocnemu moczeniu się dzieci.
Z dwojgiem lub większą liczbą dzieci nie da się praktykować EC
Znam wiele rodzin, w których dzieci wychowywane bezpieluchowo mają starsze rodzeństwo.
Starsze dzieci bardzo często wspaniale wyczuwają niemowlaczki i po prostu chętnie
pomagają.
Jak to funkcjonuje w nocy? Przecież nie można budzić dziecka co 10
min na sikanie - byłoby to absolutne zaburzenie zdrowego rytmu snu!
Śpiących dzieci nie należy budzić w celu wysadzenia na nocnik. Na pewno dadzą
nam sygnał same z siebie, jeżeli ich pęcherz będzie pełny.
"Lepsza komunikacja" echch - ja rozumiem swoje dziecko bardzo
dobrze, a stosuję pieluchy!
Nikt nie stara się udowadniać niczego innego! Dobra komunikacja możliwa jest
również z dziećmi, których rodzice używają pieluch. Elimination Communication
stwarza tylko inny, wyższy poziom w tej komunikacji. Aby to zrozumieć należy
to samemu przeżyć.
Co robisz jeżeli akurat stoisz w kolejce w supermarkecie i twoje dziecko
musi do toalety?
Pytam wtedy moje dziecko cichutko, czy może kilka minut zaczekać, bo za chwilę
będzie nasza kolej i będziemy mogły pójść do toalety. W większości przypadków
dziecko się uspokaja i wytrzymuje tych kilka dodatkowych minut.
To nie działa
Ależ tak to "działa". Chociaż jestem przeciwniczką używania słowa
"działa". Działają maszyny, automaty, urządzenia...A ludzie nie są
maszynami.
|